Potrzebna kreatywność i pomysłowość

Ewa Sawicka

Czy mogłaby Pani opowiedzieć o początkach swojej pracy?
Gdy ukończyłam Politechnikę Warszawską, zaczęłam pracę w biurze projektowym służby zdrowia. Od razu zostałam wrzucona na głęboką wodę, ponieważ pierwsze zadanie projektowe dotyczyło Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach Ochojcu. Zaczęłam od kompleksowego projektu obejmującego cały budynek – sale operacyjne, oddziały intensywnej opieki medycznej. Odpowiadałam za technologiczny układ wentylacyjno-klimatyzacyjny. Ponieważ byłam młodym pracownikiem, korzystano z mojej energii i wysyłano mnie w rożne części Polski. Ważnym projektem, który wtedy wykonywałam, był szpital w Suwałkach. Zajmowałam się projektami instalacyjnymi, nadzorowałam odbiory. Prowadziłam projekty w Gdańsku, Poznaniu, Radomski i Warszawie. W tej pracy po raz pierwszy zderzyłam się z rzeczywistością placu budowy. Miałam okazję przekonać się, jak wygląda cały proces inwestycyjny i z czym się wiąże.

Co było najtrudniejsze? Co Pani najbardziej utkwiło w pamięci?
Wszystko, czym się zajmowałam, dawało mi dużo satysfakcji, a nawet przyjemność. Zawsze ciekawił mnie proces tworzenia. Oprócz tego ogromną zaletą jest to, że coś co powstaje, można zobaczyć. Efekty pracy cieszą, tym bardziej, gdy budynki dobrze funkcjonują. Największym wyzwaniem była, konieczność nauczenia się współpracy z grupami realizacyjnymi, które – nie oszukujmy się – są głownie męskie.

Jak sobie Pani z tym poradziła w tym męskim świecie?
Jest na to dobry sposób – używać tylko i wyłącznie konkretnych argumentów i cały czas poszerzać wiedzę. Dlatego starałam się dokładnie przygotowywać do każdej rozmowy dotyczącej projektu – bardzo wnikliwie czytałam dokumentację projektową i zapoznawałam się ze wszystkimi szczegółowymi informacjami. W moim przypadku to się zawsze sprawdzało. Cały czas tkwimy w modelu społeczeństwa patriarchalnego, który jest dla kobiet utrudnieniem, nie tylko zawodowym. Ten schemat, odczuwalny już w czasie studiów, wymaga od kobiet ciężkiej pracy i większego zaangażowania. Na szczęście jesteśmy do tego przyzwyczajone i radzimy sobie z tym dobrze, bo z natury jesteśmy wielozadaniowe. Poza tym uważam, że zajmowanie się dziedziną techniczną, w szczególności matematyką, może być domeną nie tylko mężczyzn.

Jak Pani postrzega kobiety w tej branży?

Uważam, że kobiety powinny zajmować się techniką. Wprowadzają potrzebną równowagę, ponieważ inaczej niż mężczyźni patrzą na świat. Inaczej to nie znaczy gorzej – widzą więcej szczegółów i problemów do rozwiązania, które dla mężczyzn są nieistotne. Inaczej postrzegają estetykę, a to z kolei ma duże znaczenie we współpracy np. z architektami. Ułatwia rozmowy. Estetyka to domena kobiet, mężczyźni rzadziej rozumieją, np. że jakieś przewody trzeba ukryć i rzadziej podejmują dyskusję na ten temat.

Co Pani tak bardzo lubi w projektowaniu?
Matematykę. Uznaję ją za królową nauk i cenię najwyżej ze wszystkich dziedzin. Uważam, że jest niezawodna i nigdy nie zaskakuje. W związku z tym, wszystkie zawody techniczne, które się z niej wywodzą również mają jasne, czytelne reguły, a tym samym są fascynujące. Pozwalają łatwiej zrozumieć wiele spraw, które nas otaczają. W całej swojej działalności kieruję się ciekawością i staram się zrozumieć, jak coś działa, a matematyka bardzo mi w tym pomaga. Tu wszystko musi się zgadzać. Gdy wykonuje się zadania matematyczne i przeprowadza prawidłowy proces myślowy, to wynik zawsze wyjdzie prawidłowy. Tak samo jest w technice – jeśli przyjmiemy właściwe założenia, nawet uwzględniając granicę błędu, rezultat powinien być satysfakcjonujący. Wszystkie dziedziny pokrewne się przenikają, dlatego jeśli przyjmie się podobne założenia, nic nas nie powinno zaskoczyć.

Moim zdaniem sztywne założenia sprawiają, że nie można pozwolić sobie na spontaniczność, ale może się mylę.
W trakcie mojej praktyki zawodowej finanse i ekonomia zawsze były głównym kryterium projektowym. To jest podstawa. W tym zawodzie, niestety, nie można za bardzo pozwolić sobie na spontaniczność. W zależności od tego, jaki budżet przewidział inwestor oraz od standardów, jakich sobie zażyczył, proponujemy mu rozwiązania, uwzględniając nowe urządzenia i rozwiązania techniczne. Natomiast co do kreatywności i pomysłowości to są one potrzebne na co dzień. W tej pracy mogą pojawiać się błędy, wynikające z ludzkich pomyłek, ale też z niezależnych zewnętrznych uwarunkowań, na które projektant nie ma wpływu. I to w takich momentach trzeba się wykazać dużą kreatywnością i pomysłowością, bo sytuacje na budowie bywają bardzo nieprzewidywalne.

Dużo jest sytuacji trudnych w tej pracy?
Mnóstwo i są one na porządku dziennym. Aby zachować otwarty sposób myślenia i zdrowy rozsądek, trzeba wypracować na to metodę. Przede wszystkim warto wyciszyć emocje, które zawsze pojawiają się w takich sytuacjach. Ważne jest, by potrafić wypracować konsensus – dojść do porozumienia dwustronnego, tak by każdy był zadowolony. Czasami trzeba wybrać mniejsze zło, bo nigdy nie ma idealnych rozwiązań. Najważniejsze to poznać argumenty drugiej strony i znaleźć takie rozwiązanie, które będzie satysfakcjonujące dla wszystkich. W tej branży trzeba umieć osiągać kompromisy.

Co, oprócz kompromisów, jest jeszcze ważne?
Każde przedsięwzięcie, co chcę szczególnie podkreślić, to praca zespołowa. Uda się przeprowadzić inwestycję, tylko wtedy, gdy umie się współpracować z własnym zespołem, jak również z przedstawicielami poszczególnych branż. Każdy sukces to praca wielu osób i nie ma możliwości, by osiągnąć go samodzielnie. Jeśli ktoś decyduje się na ten zawód, nie może być samotną wyspą, musi działać w zespole. To jest najważniejsze. Projektowanie to trudne i skomplikowane przedsięwzięcie, zależne od właściwego skoordynowania pracy wielu specjalistów, dlatego nie uda się go wykonać samodzielnie, zawsze jest podział zadań. Wydaje mi się, że istotne jest zaangażowanie i chęć zrealizowania czegoś ciekawego. Przy okazji chcę powiedzieć, że miałam ogromne szczęście, bo zawsze pracowałam z ludźmi, którzy mają takie cechy. Ważne jest także zdobycie wykształcenia technicznego. Pracując w tej branży, często wykorzystuje się schematy postępowania, które poznaje się na uczelni. Gdy się je zna, pewne rzeczy są potem prostsze. Jeśli ktoś nie ma podstaw, może mieć trudności z opanowaniem pojęć technicznych, którymi się posługujemy w branży.
Potem trudno nadrobić tego typu zaległości, ponieważ w trakcie pracy terminy na realizację inwestycji są krótkie i brakuje czasu na wszystko. Właściwa edukacja jest bardzo ważna także dlatego, że dzięki niej ma się szersze spojrzenie na to, co się wykonuje – rozumie się więcej stron i łatwiej zrealizować projekt tak, by spełnić wszystkie wymagania.

Czy wybrałaby Pani jeszcze raz ten zawód?
Tak, na pewno wybrałabym zawód techniczny. Bardzo lubię swoją pracę. Miałam wiele szczęścia, bo trafiłam na okres, kiedy w Polsce, budowało się dużo. W latach 90. mogłam uczestniczyć w realizacji bardzo wielu ciekawych inwestycji.

Inżynierowie, którzy zaczynają teraz, mają gorzej?
Myślę, że nie, ale na pewno mają inaczej, ponieważ zmieniła się cała branża. Uczestniczyłam w inwestycjach, które powstawały w poprzednim ustroju. Wtedy bardzo wiele projektów trafiało na półki. Zamówienia były rządowe, inaczej przebiegał proces inwestycyjny, niektóre obiekty budowało się 10, 20 lat, bo brakowało pieniędzy. Teraz jest inny sposób finansowania. Jeśli zaczyna się budowę, to trzeba ją skończyć. Inwestycje powstają bardzo szybko w porównaniu do tego, co było kiedyś. To duży plus. Dzisiaj bardziej uporządkowany jest proces inwestycyjny, i to jest, jeśli chodzi o organizację, pozytywna zmiana. Oczywiście są też zmiany prawne – przepisowa, norm, zasad doboru urządzeń – które z jednej strony porządkują i ułatwiają pracę, z drugiej są utrudnieniem. Procesy projektowe są bardziej sformalizowana i chwilami trudne do przejścia. By je pokonać, trzeba poświęcić bardzo dużo czasu.

Jest Pani laureatką Nagrody PASCAL. Dostała Pani statuetkę za Forum Gdańsk. Co Pani myśli o tej nagrodzie?
To bardzo dobry pomysł. Projektanci z naszej branży wreszcie mogą poczuć się docenieni. PASCAL mobilizuje zarówno projektantów, jak i inwestorów oraz wykonawców. Propaguje dobre wzorce i pokazuje ciekawe rozwiązania. A to ważne, by popularyzować wiedzę techniczną, bo dzięki temu staje się ona bardziej zrozumiała nawet dla osób, które nie są z tej branży.

Forum Gdańsk, które łączy wiele funkcji, jest zlokalizowane w historycznym centrum, a z tym wiązały się specjalne wymagania Urzędu Miasta. Wiązało się to z zastosowaniem niestandardowych rozwiązań instalacji wentylacji, klimatyzacji i instalacji chłodniczej. Które z nich, Pani zdaniem, były najciekawsze?
Wielofunkcyjny kompleks łączy obiekty handlowe i przestrzenie publiczne, w tym stację kolejki i przekryte torowisko oraz ulicę. Przez część obiektu przepływa kanał rzeki Raduni. Na taką skalę przekrycie torowiska było projektowane i realizowane po raz pierwszy w Polsce. Należało uwzględnić nie tylko bezkolizyjność z istniejącą i przebudowywaną trakcją kolejową, lecz także potrzeby instalacyjne powstającej przestrzeni użytkowej.
Było to prawdziwe wyzwanie inżynierskie. Wymagało niestandardowego podejścia i wyboru wielu innowacyjnych rozwiązań zarówno architektonicznych, jak i instalacyjnych. Dzięki przekryciu torów kolejowych uzyskano powierzchnię usługową liczącą ok. 1,5 ha. W przestrzeni pod przekryciem przewidziano wentylację strumieniową pracującą w rożnych trybach w zależności od kierunku wiatru. Przestrzenie handlowe i drogi komunikacji wewnętrznej są ogrzewane i chłodzone za pomocą kompaktowych pomp ciepła woda-powietrze zainstalowanych pod stropem. Są one zasilane w wodę grzewczo-chłodniczą z pętli wodnej współpracującej z zamkniętymi wieżami chłodniczymi. W przestrzeniach wspólnych przewidziano możliwość naturalnego przewietrzania i chłodzenia w okresach o sprzyjających warunkach pogodowych.

Jak Pani sobie poradziła z nadmiernym wykraplaniem w nocy pary wodnej na zimnych powierzchniach wewnętrznych przezroczystych przegród zewnętrznych?
Aby zapobiec, zwłaszcza w nocy, nadmiernemu wykraplaniu się pary wodnej na zimnych powierzchniach wewnętrznych przezroczystych przegród zewnętrznych świetlika nad Kanałem Raduni, zastosowano kurtynę powietrzną. Dysze dalekiego zasięgu nawiewają na świetlik schłodzone powietrze przy wysokich temperaturach w lecie i ogrzane powietrze przy niskich temperaturach w zimie. W obszarach, w których przebywają osoby (szczególnie w obszarze Food Cort+) zamontowano w przestrzeni międzystropowej pompy ciepła. Nawiew schłodzonego powietrza (o temperaturze niższej od temperatury wewnętrznej) jest skierowany w strefy przebywania ludzi. Wywiew z klimatyzowanych lokali najemców odbywa się poprzez przestrzeń nad kanałem Raduni. W przedsionkach (wiatrołapach) zlokalizowanych w pobliżu wejść do lokali najemców prócz kurtyn powietrznych zasilanych w ciepło z instalacji ciepła technologicznego dodatkowo zastosowano kurtyny powietrza obiegowego (tzw. zimne), aby ograniczyć infiltrację powietrza zewnętrznego.
W okresie przejściowym, gdy warunki panujące na zewnątrz umożliwiają utrzymanie temperatury powietrza w wymaganym zakresie bez stosowania ogrzewania lub chłodzenia, a jednocześnie nie jest możliwy odzysk ciepła z powietrza wywiewanego przestrzeń nad Kanałem Raduni ma otwarte wejścia i klapy w świetliku w dachu. Umożliwia to wentylację naturalną powietrzem zewnętrznym bez konieczności włączania instalacji HVAC. Nad drzwiami zewnętrznymi zostały zaprojektowane kurtyny powietrzne chroniące przed infiltracją. W przestrzeni kubaturowej panuje niewielkie nadciśnienie – ilość powietrza nawiewanego do jest ok. 5-15% większa od ilości powietrza wywiewanego.

Jak według Pani będzie wyglądała branża za kilkanaście lat?
Moim zdaniem wyzwaniem dla następnych pokoleń będzie budowanie w zupełnie innych warunkach klimatycznych. Przyszłość jest w podróżach międzyplanetarnych. Gdy na Ziemi wszystko zbudujmy, będziemy tylko poprawiać i ulepszać, to co jest, a wyzwaniem stanie się budowa na Marsie i Księżycu. To się już dzieje. Na pewno będzie to jednym z ważniejszych zadań dla przyszłych pokoleń, które będą musiały uczyć się zupełnie nowych rzeczy.